Burzliwa dyskusja o wszystkim i o niczym. Geotermia – problem z inwestycją za 90 mln zł wart poważnej i oddzielnej debaty. Pan kłamie kontra nie umiecie zarządzać tym miastem. Na szczęście kadencja tej rady kończy się za 3 miesiące. Ciszej nad tą … radą miasta
Czwartkowa sesja rady miasta przebiegała według dotychczasowego schematu. Porządek obrad sobie, a dyskusja radnych sobie. Nikt nad tym chaosem nie potrafił zapanować. A dyskusja, czy raczej polemika radnych z burmistrzem była burzliwa i momentami bardzo emocjonalna.
W punkcie porządku obrad „Informacja Burmistrza Miasta o wykonaniu uchwał rady miejskiej oraz o działalności w okresie międzysesyjnym” doszło do burzliwej polemiki, która wykraczała poza obszar nakreślony w informacji. Radni burmistrza usilnie starali się skierować dyskusję na tory zaniechań czy błędów starosty w temacie zagrożenia dla budowy geotermii. I chociaż temat jest bardzo istotny i wart poważnego przedyskutowania, to odnosiło się wrażenie, że radni Ziemi Turkowskiej chcieli „przykryć” problemy burmistrza z rewitalizacją parku miejskiego czy deptaka przy ul. 650-lecia.
Geotermia – problem z inwestycją za 90 mln zł wart poważnej debaty
Rada miasta jest forum, na którym wskazane byłoby poważne przedyskutowanie problemów z geotermią. Trudno zrozumieć dlaczego burmistrz nie zaproponował takiego oddzielnego punktu w porządku obrad. Należałoby wówczas przygotować materiały dla radnych, zobowiązać prezesa PGKiM do zaprezentowania szczegółowego sprawozdania z dotychczasowego działań w sprawie geotermii. Zaprezentować dobre oraz złe praktyki na bazie wizyt przeprowadzonych przez PGKiM w funkcjonujących już ciepłowniach geotermalnych w kraju.
A przede wszystkim z odpowiednim wyprzedzeniem oficjalnie zaprosić starostę na sesję rady miasta, by mógł przedstawić swój punkt widzenia i swoje argumenty. Czy by skorzystał z takiej możliwości, to już byłaby jego decyzja i jego odpowiedzialność za ewentualną nieobecność.
Wzrostu kosztów inwestycji o ok. 30 mln zł z powodu opóźnienia wydania pozwolenia na budowę nie można sprowadzać tylko do politycznej „pałki” w bieżącej polityce. To zbyt poważny problem, by pozostawić go radnym pokroju przewodniczącego burmistrzowskiego klubu w radzie miasta.
Pan kłamie kontra nie umiecie zarządzać tym miastem
Na sesji padały przeróżne zarzuty, apele, przytyki, itp. Zaczęło się od przedziwnego apelu do radnych miasta, by doprowadzili do odwołania starosty. Autorowi tego apelu jak dotąd zabrakło odwagi, by pojawić się na sesji rady powiatu i tam wezwać radnych do takiego kroku. Na forum rady miasta sporo czasu zajęła dyskusja na temat grafik świątecznych, którymi niektórzy z radnych poczuli się dotknięci. Niebywałe.
Można było usłyszeć pytania do burmistrza czy telefonicznie zastrasza mieszkańców Turku? A na to pytanie zaczęła odpowiadać … przewodnicząca rady. Na szczęście kadencja tej rady kończy się za 3 miesiące.
Z ust burmistrza najczęściej padały sformułowania typu: pan kłamie, pan mnie pomawia, a starosta to…, itd. itp.
Z drugiej strony sporu także buzowały emocje. Można było usłyszeć:
- Brak wam pokory i przez to przegracie wybory (po odrzuceniu wniosku o przerwanie dyskusji);
- Burmistrz nie umie dogadać się z innymi samorządowcami;
- Jak burmistrz nie umie załatwić spraw z geotermią czy z dworcem niech ustąpi ze stanowiska;
- Przebrała się miarka, nie umiecie zarządzać tym miastem
Na szczęście kadencja tej rady kończy się za 3 miesiące. Ciszej nad tą … radą miasta.
Dariusz Młynarczyk