• Platforma

Powiatowy Titanic (budżet 2012)

Czy ktoś jeszcze trzyma budżetowy ster?

Zdając sobie sprawę z ograniczonego obecnie dostępu do wielu źródłowych informacji, to i tak z lektury budżetu 2012 można pokusić się o prognozę, że powiat w tym roku czekają finansowe turbulencje. Przyjęty budżet jest dokumentem pozbawionym jakiegokolwiek pomysłu na wyprowadzenie powiatu z kryzysu, spowodowanego przede wszystkim skrajnie nieodpowiedzialną polityką finansową starosty R. Bartosika w kadencji 2006-2010. Oczywiście źródłem finansowych problemów powiatów jest także ich strukturalne niedofinansowanie.

Budżet powiatu na rok 2012 jest także świadectwem nieodpowiedzialności obecnych włodarzy. Trudno przesądzić co jest bardziej niebezpieczne w obecnej sytuacji: brak elementarnej wiedzy czy beztroska zarządu powiatu? Skarbnik wydaje się poczciwym człowiekiem, ale pozbawionym cech księgowego na trudne czasy, bo inaczej nie podpisałby się pod tak nierealistycznym budżetem.

Nierealistyczne dochody

Trudno uwierzy w realność wzrostu wpływu do powiatowej kasy z podatku PIT o blisko 17%, a podatku CIT o blisko 15%? W liczbach bezwzględnych jest to prognozowany wzrost z 8 mln 938 tys. zł do 10 mln 437 tys. zł (PIT). Tu chyba musiała zajść pomyłka. Nawet zakładając wzrost inflacji to te założenia są nierealne. W czasach prosperity być może jest to możliwe, ale nie w okresie spowolnienia gospodarczego. Któż w to uwierzy? Może jednak nie doceniam Towarzysza Władysława Wybitnego Specjalisty od Współpracy czy innego genialnego leśnika, mającego na wszystkie problemy jedną jedyną receptę „bo u nas panie w leśniczówce to robi się tak i tak”.

Trudno jednoznacznie ocenić czy realne jest uzyskanie 720 tys. zł ze sprzedaży nieruchomości przy Armii Krajowej. Z jednej strony to bardzo atrakcyjna nieruchomość ale z drugiej na rynku nieruchomości panuje dekoniunktura i dodatkowo zaostrzana jest polityka kredytowa banków.

Nie wiadomo jakie przesłanki legły u podstaw prognozowania wzrostu wpływów z usług w DPSie do kwoty 4 mln 461 tys. zł. Realne są wpływy o 300-400 tys. zł niższe.

Inwestycje? – jedna wielka czarna dziura

Praktycznie nie ma zaplanowanych żadnych nowych inwestycji na ten rok, poza domem dziecka w Kaczkach Śr. (400 tys.) i przyłączem wodociągowym dla Urzędu Pracy (120 tys.). Budowa komendy PSP nie jest inwestycją powiatową, gdyż w całości środki na nią pochodzą z budżetu centralnego (przy okazji pozdrowionka dla największego obłudnika w powiecie R. Bartosika, który awanturował się, że za rządów PO w kraju strażnica nie powstanie). Niepokojące sygnały dochodzą z postępowania przetargowego na termomodernizację szpitala, finansowego prawie w całości ze środków WFOŚiGW.

Wychodzi na to, że największą powiatową pozycją w inwestycjach jest … rezerwa celowa w wysokości 720 tys. Zabezpieczanie aż takiej kwoty jest swoistym kuriozum. Nie wiadomo co z tego ma powstać, jeśli w ogóle coś się urodzi. Jak nie sprzeda się apteki, to nie będzie nic, nie będzie niczego.

Praktycznie nie zaplanowano żadnych inwestycji drogowych. Tutaj skapitulowano już na starcie. Troszeczkę pieniędzy pozostawiono na remonty. Jednak gdy aura przestanie nas rozpieszczać, to zacznie się płacz i zgrzytanie zębami.

Niewstawienie do pierwszego autorskiego budżetu 2-3 sztandarowych pozycji jako celu, który chce się osiągnąć w perspektywie kadencji, jest wyrazem totalnej bezradności i braku jakichkolwiek pozytywnych ambicji dokonania czegoś istotnego.

Z drugiej strony jak nie ma się w sobie żelaznej konsekwencji w dyscyplinowaniu wydatków, pragnie się jedynie konsumować ostatnie resztki, to taka postawa może i jest zrozumiała. Problem w tym, że w polityce a w samorządzie szczególnie chodzi o to, by jakąś wartość dodaną po sobie zostawić, by budować a nie przejadać. Przynajmniej ja tak postrzegam działalność w samorządzie.

Skandaliczny wzrost nakładów na administrację

W pierwszej połowie 2011 r. poczyniono oszczędności, które przy samodyscyplinie i konsekwentnie dalej prowadzonej polityce, pozwoliłyby wygospodarować w skali kadencji kwotę ok. 1,2-1,5 mln zł. Nawet jeśli część z tych oszczędności należałoby przeznaczyć na podwyżkę wynagrodzeń w administracji, gdyż są one na zbyt niskim poziomie, to i tak ok. 1 mln byśmy mieli zaoszczędzone na niezbędne inwestycje. Z drugiej strony pamiętajmy, że w dobie kryzysu wiele branż ma zamrożone wynagrodzenia. W budżecie 2012 nie tylko nie zaoszczędzono 400 tys. na administracji, ale wręcz przeciwnie zwiększono wydatki o … 400 tys.!

Tak się dzieje, gdy np. prywatny interes sekretarza przedkładany jest nad interes powiatu. Do pracy w starostwie przyjęty został ponownie (chyba bez konkursu) sąsiad R. Antosika. Wiosną został on zwolniony, gdyż jego znajomość grafiki komputerowej nie była niezbędna dla starostwa. Natomiast on i jego rodzina są potencjalnymi wyborcami sekretarza, o czym wielokrotnie mi przypominał ten ostatni.

Niewesołe perspektywy dla powiatu

Kontrowersyjnych pozycji w budżecie powiatu jest znacznie więcej. Przyszłość powiatu napawa sporym niepokojem, bo który samorząd przetrwałby w dobrej kondycji, będąc rządzonym dwie kadencje przez lokalnego Nikodema Dyzmę. Bo czymże różni się Ryszard Bartosik od Władysława Karskiego? Prezentują podobny poziom emocjonalno-intelektualny, preferują współpracę z kontrowersyjnymi środowiskami i mają lekką rękę do wydawania publicznych pieniędzy.

By nie kończyć tak pesymistycznym akcentem, to przypomnijmy rzecz oczywistą: nie samym powiatem człowiek żyje.

DO SIEGO ROKU!

Dariusz Młynarczyk

Foto: Marcin Derucki

About Author

Connect with Me:

Leave a Reply

  • szesnaście − 13 =